Męczeństwo Imama Husejna

Jałm al-Tarłija: Dzień początku i końca męczeństwa Imama Husejna
Dr. I.K.A Howard


 

بسم الله الرحمن الرحيم

 

Część 1

Jałm al-Tarłija: Dzień początku i końca męczeństwa Imama Husejna


Dzień, w którym Imam Husejn rozpoczął swoją tragiczną podroż, swoją najtragiczniejszą podroż, był Jałm al-Tarłija, 8 Dhu l-Hijja. Jałm al-Tarłija to dzień, w którym pielgrzymi hadżdż zbierają wodę i prowiant, po czym udają się do Mina, w gotowości na wyruszenie do Arafah dnia następnego. Przed tym zazwyczaj robią tawaff (siedmiokrotne okrążenie) Kaaby oraz saj (siedmiokrotne przejście) pomiędzy al Safa i al Marwa. Jest to pierwszy dzień obrzędów Hadżdż. Dlaczego więc Imam, który kochał czcić Boga i praktykował obrzędy religijne kiedy tylko mógł, nie wypełnił pozostałych rytuałów hadżdż? Wykonał jedynie tawaff i saj, po czym obciął włosy i tym samym wypełnił rytuały umry, mniejszej pielgrzymki. Dlaczego nie wykonał hadżdż? Dlaczego Imam Husejn nie opóźnił swej podróży do Kufy o kilka dni? Zrobiłoby to niewielką różnicę w czasie. Co było powodem pośpiechu w jego odejściu, w rozpoczęciu jego podroży?

 
Mam tu na celu dostarczenie właściwej odpowiedzi, jednak odpowiedź ta wymaga świadomości podłoża jego decyzji, gdyż w tym podłożu właśnie znajduje się odpowiedź. Jednakże zanim przejdę do powyższego, zaznaczę jeszcze, że wymieniony Jałm al-Tarłija był nie tylko dniem początku (początku tragicznej podroży Imama Husejna), ale też i dniem końca- końca działań prowadzonych w imieniu Imama Husejna w Kufie, gdyż to w tym właśnie dniu Kufę objął stan wojenny, gdzie żołnierze patrolowali ulice, a blokady uniemożliwiające ruch zostały ustawione na obrzeżach  miasta. Szyici ukrywali się w obawie o swoje życie. Dlatego też w tym samym dniu, w którym Imam Husejn  rozpoczął podroż do Kufy, gdzie proszony był aby przybyć, to właśnie miasto i jego mieszkańcy zmuszeni byli zaprzestać działalności w jego imieniu. Początek ten jak i koniec, które nastąpiły w dniu Jałm al-Tarłija mogą być prawidłowo zrozumiane i wyjaśnione jedynie wtedy, gdy spojrzy się na nie pod kątem wydarzeń, jakie do nich doprowadziły.


Po śmierci Imama Alego, Muałija zmusił Imama Hasana do odsunięcia się od politycznej władzy. Imam zgodził się na to, aby uniknąć dalszego rozlewu krwi i aby Umma uniknęła jeszcze większego rozdarcia spowodowanego walczącymi wśród niej frakcjami. Jednak Imam  nie wycofał się tak po prostu, a mianowicie wycofał się na podstawie porozumienia, w którym między innymi Muałija zgodził się, aby po jego śmierci, władza powróciła w ręce tych, którym się ona prawowicie należała. Znaczyło to zatem, że powróci ona w ręce Imama Hasana, a później jego brata Imama Husejna. Tak długo, jak istniała możliwość, aby społeczność odzyskała właściwy rząd bez rozlewu krwi spowodowanego powstaniem, ci dwaj bracia przystawali na takie porozumienie. Muałija jednak świadomie łamał inne z postanowień uwzględnionych w porozumieniu. Zgodził się na zaprzestanie przeklinania Imama Alego, jednak zjawisko to było kontynuowane w meczetach kontrolowanych przez dynastie Umajjadow do tego stopnia, że pewien odważny szyita zwany Hujr ibn Adi zapłacił własnym życiem, kiedy odmówił brania udziału w tych okropnych praktykach. Muałija posunął się o jeszcze jeden nikczemny krok za daleko najprawdopodobniej aranżując otrucie Imama Hasana, jednak Imam Husejn nadal przystawał na porozumienie jakie zawarł jego brat. Dlaczego? Otóż przedsięwzięcie zostało podjęte przez Imama, a główne postanowienie porozumienia wciąż jeszcze nie zostało złamane. Tak długo, jak istniała szansa na przywrócenie politycznej władzy tym, którym się ona prawowicie należała, czyli Imamom, tak długo Imam Husejn  zamierzał stosować się do tego porozumienia.W obliczu hańby nad rodem Umajjadów i Muałiji, Imam Husejn ukazał światu przykład honoru i jedności.


W późniejszym czasie Muałija postanowił złamać główną zasadę porozumienia poprzez zaaranżowanie przekazania władzy swemu synowi Jazidowi. Imam Husejn nie przyjął tego do wiadomości. Kiedy jednak Muałija zmarł, a umajjadzcy stróże prawa przyjęli Jazida jako władcę, Imam Husejn nie przyjął tego faktu do wiadomości i nie uznał władzy Jazida. Złamanie praw porozumienia znaczyło, że władza Jazida była niezgodna z konstytucją, nielegalna oraz była pogwałceniem wszystkich zasad prawowitego konstytucyjnego rządu. Jednakże Imam Husejn miał na sobie groźbę śmierci w przypadku nie uznania władzy Jazida. Imam żył w Medynie, Sanktuarium Proroka, jednak widział brak poszanowania ze strony Jazida dla tegoż Sanktuarium. Dlatego też Imam postanowił przenieść się do Mekki, Sanktuarium Boga, mając nadzieje ze Jazid okaże przynajmniej szacunek wobec Boga.


Kiedy Imam  przeniósł się do Mekki, szyici w Kufie mieli nadzieję że poprowadzi ich on do zwycięstwa,  że z ich pomocą przejmie on władzę jako przywódca Ummy, tak jak miał do tego pełne prawo. Napisali oni do Imama prosząc o przybycie do Kufy. Pisali również inni, nie tylko prawdziwi szyici, ale tez ci polityczni oportuniści, którzy mieli nadzieję na jakąś wynikającą z tego dla siebie korzyść.


Imam Husejn wysłał swego kuzyna Muslima ibn Aqila, aby ten zbadał stan spraw wewnętrznych w Kufie. Zadaniem Muslima było ustalić poziom rzeczywistego wsparcia dla Imama oraz jego organizację, jeśli byłoby wystarczające, jednak nie był on wysłany, aby przygotowywać do walki. Muslim doniósł Imamowi, że wsparcie dla niego jest silne i ponaglił, aby ten wyruszył w kierunku Kufy. Jednak Jazid dowiedziawszy się o sytuacji w Kufie, wyznaczył bezwzględnego naczelnika Ibn Zijada na zdławienie opozycji w tymże mieście. Ibn Zijad poprzez szpiegostwo, zdradę i przekupstwo zdołał przeniknąć w szeregi organizacji Muslima. Zaaresztował Haniego ibn Urłę, człowieka u którego przebywał Muslim, a ten dowiedziawszy się o aresztowaniu zwołał od razu swoich zwolenników do natychmiastowej akcji. Sytuacja ta wydawała się niemożliwa, gdyż nie skonsultował się on ze swoimi doradcami, a wielu z nich nie było nawet tam obecnych. Przedsięwzięcie było bardzo pochopne, brakowało właściwej organizacji i dowództwa. Była to szybka odpowiedz na niespodziewane wydarzenia, wiec z góry skazana była na klęskę. Niedługo po tym w wyniku przekupstwa przywódców plemiennych przez ibn Zijada, Muslim pozostał sam, ukrywając się na ulicach Kufy. Następnego dnia on, jak i Hani zostali schwytani i zabici.


Przedsięwzięcie to zakończyło się właśnie w Jałm al Tarłija, dzień w którym Imam Husejn rozpoczął swoją tragiczna podroż. Dlaczego jednak Imam postanowił wyruszyć właśnie w ten dzień? Mekka była Sanktuarium Boga a Imam nie chciał być w jakikolwiek sposób odpowiedzialny za jej zbezczeszczenie, nawet jako poległy. Nie godził się na to, aby początek jego misji miał miejsce w Mekce, gdyż nie chciał aby miasto to stało się polem walki, a co za tym idzie pogwałceniem świętości Sanktuarium Boga. Wiedział też, że agenci Jazida są gotowi zabić go w tymże Sanktuarium. Zatem wiedział, że aby zachować świętość Mekki, Sanktuarium Boga, musiał je opuścić.

Imam rzekł:
„Na Boga, wolałbym  zostać zabity kilka cali od Sanktuarium Mekki, niż kilka cali wewnątrz niego. Przysięgam na Boga, że nawet gdybym był w głębokiej jaskini węża, oni wyciągną mnie z niej aby czynić swoją wolę, oni będą niszczyć mnie, tak jak Żydzi niszczyli swój Sabat.”


To właśnie było powodem, dla którego podróż odbyła się w Jałm al Tarłija. Dzień ten był dniem postanowienia uniknięcia pogwałcenia świętości Mekki, dniem początku w kierunku celu, gdzie przedsięwzięcie już dobiegło końca, był to pierwszy tragiczny dzień w całej tragicznej podroży.


Część 2


Ludzie spotykali się na drodze do Kufy, niektórych z nich również Imam Husejn spotkał na swojej drodze. Kiedy przemieszczał się wzdłuż tej tragicznej drogi do Karbali, wielu członków plemion  przyłączało się do niego. Zaledwie garstka z nich polegla w Karbali. Nie byli oni jednak zdrajcami czy tchórzami, gdyż opuscili Imama z jego błogosławieństwem. Większość z nich była początkowo w przekonaniu, że zmierzają oni ku zwycięstwu, jednak część z nich postanowiła dołączyć do szeregów Imama wiedząc, że u końca podroży skazani są jedynie na porażkę. Mężczyźni ci byli ważnymi świadkami tych wydarzeń i dostarczyli nam wielu szczegółów sprawozdania z tej tragicznej podroży i późniejszej okrutnej rzezi.


Pośród członków plemion które dołączyły w podróży do Imama Husejna byli dwaj mężczyźni z plemienia Asad. W dniu Jałm al Tarłija ci dwaj mężczyźni, którzy mieszkali w Kufie, wjechali do Mekki zaraz przed jej opuszczeniem przez Imama. Przybyli oni na pielgrzymkę. Byli świadkami odejścia Imama. Słyszeli również, kiedy mówił on, że nie chce prowadzić buntu w Mekce. Zdawałoby się również, że wykonali tawaf wokół Kaaby i saj pomiędzy al Safa i al Marwa równocześnie z Imamem. Po ukończeniu tych obrządków Imam obciął swoje włosy, jako symbol zakończenia umry, mniejszej pielgrzymki i odjechał w kierunku Kufy, podczas gdy ci dwaj mężczyźni udali się do Miny aby wypełnić obrzędy hadżdż. Po wypelnieniu przykazanych rytuałów mężczyźni ci byli niezwykle zdeterminowani aby dołączyć do Imama Husejna. Podczas drogi, zaraz przed dołączeniem do Imama, ujrzeli jeźdźca podążającego z Kufy, który celowo zboczył z drogi, aby nie napotkać Imama. Ciekawość mężczyzn i chęć poznania przyczyny dla jego podejrzanego zachowania spowodowała, że udali się za nim. Dogonili go, a kiedy okazało się że wszyscy troje pochodzą z tego samego plemienia, ich rozmowa potoczyła się w dość łatwy sposób.

 
Jeździec oznajmił mężczyznom, że wyruszył z Kufy po tym, jak doszły do niego wieści o zabiciu Muslima i Haniego i że Kufa w chwili obecnej była niczym innym jak zbrojnym obozem oczekującym na schwytanie Imama Husejna. Po usłyszeniu tych wieści, dwaj mężczyźni zawrócili, aby dołączyć do grupy Imama i poprosili o rozmowę z nim. Powiedzieli ze mają wieści i zapytali czy powinni rozmawiać z nim na osobności, czy też w kręgu ludzi, którzy z nim podróżowali. Imam nie miał tajemnic przed swymi wiernymi towarzyszami i wkrótce wszyscy dowiedzieli się o okropnych wydarzeniach jakie zaszły w Kufie. Po naradzie rodzinnej, wszyscy członkowie rodziny Imama wyrazili gotowość do kontynuowania podroży z nim, jednakże z błogosławieństwem Imama część z jego współplemienników opuściła go w tym miejscu. Dwaj wspomniani mężczyźni z plemienia Asad pozostali jednak u boku Imama i trwali przy nim nawet wtedy kiedy jego grupa zatrzymana została przez siły wysłane im naprzeciw przed ibn Zijada.


Zdawałoby się że wyrwali się ze szponów śmierci przed lub też podczas bitwy. Imam Husejn dał pozwolenie im,  jak i reszcie współplemieńców na opuszczenie go, kiedy to w przeddzień bitwy zwrócił się do nich:


„Nie znam bardziej odpowiednich i oddanych zwolenników niż moi zwolennicy, ani też rodziny bardziej pobożnej i bardziej dbającej o sprawy rodzinne, niż moja własna rodzina. Niech Bóg wynagrodzi was w moim imieniu. Zaprawdę wierzę, że jutro za sprawą naszych wrogów nadejdzie nasz ostatni dzień. Rozmyślałem o was. Wszyscy możecie odejść, zwalniam was z waszej przysięgi, gdyż nie ciąży nad wami obowiązek wobec mnie. Ta noc da wam schronienie w swej ciemności, użyjcie jej jak wielbłąda, na którym możecie się oddalić. Niech każdy z was weźmie za rękę mężczyznę z mego rodu i roznieście się po waszych ziemiach Sawadu i waszych miastach dopóki Bóg wam nie ześle ulgi. Oni chcą jedynie mnie. Jeśli mnie znajdą, zaprzestaną szukania kogokolwiek innego.”


Jeszcze dwóch innych członków arabskich plemion  udało się do Imama Husejna z prośbą o to aby mogli walczyć u jego boku, lecz jeśli nie pozostałoby ani jednego wśród jego towarzyszy, wtedy on pozwoliłby im na ucieczkę. Otrzymali zgodę Imama, a kiedy większość jego zwolenników została zabita, wtedy oni uciekli z pola bitwy. Czterem tym mężczyznom zawdzięczamy wiele, gdyż to oni właśnie przekazali nam wiele szczegółów dotyczących ostatniej tragicznej wyprawy Imama Husejna.


Byli jeszcze dwaj mężczyźni, których Imam poprosił o to, aby towarzyszyli mu w jego podroży. Pierwszym z nich był Zuhejr ibn Qajn, który nie należał do szyitów, a nawet wydawałoby się,  że był im przeciwny.  Zdawał się jednak być dobrym  muzułmaninem, lecz jego rozważania odnośnie spraw dotyczących losu Ummy skupiały się jedynie na jego własnych sprawach i był zdania, że nie zmierzą one w lepszym kierunku wraz z nadejściem politycznej władzy Imama. Był on obecny na pielgrzymce i powracał z niej wraz z żoną  i kilkoma współplemieńcami. Musieli napotkać na grupę Imama w drodze, gdyż od tej pory oba obozy podróżowały obok siebie. Zuhejr próbował unikać jakiegokolwiek kontaktu z Imamem i trzymać z dala od niego członków swojej grupy. Dodatkowo, kiedy Imam wysłał do niego swego posłańca z prośbą o rozmowę, ten odmówił. Kiedy jednak żona Zuhejra upominając go i zawstydzając wysłała do rozmowy z Imamem, wnukiem Proroka, ten natychmiast porzucił wszelkie swoje dotychczasowe przekonania, został  przyciągnięty charyzmatyczną siłą Imama, dostrzegł jego dobro i ideał jakiego się nie porzuca. Pozostawił więc żonę i towarzyszy i dołączył do szeregów Imama. Został on ważnym doradcą i wsparciem dla Imama i zginął walcząc za niego w Karbali.


Drugim mężczyzną, którego Imam Husejn poprosił o walkę przy swoim boku był Ubajd allah ibn Hurr. Był on szlachcicem z Kufy, który uprzednio, przebywając w tym mieście ogłaszał swego rodzaju wsparcie dla Imama, jednak była to raczej pusta mowa, niż jakiekolwiek działanie. Opuścił Kufę aby uniknąć dylematu w wyborze pomiędzy spierającymi się stronami. Jego wcześniejsze zapewnienia sprawiłyby, że opowiedziałby się po stronie Imama, jednak czul on, że jest to strona przegranych. Przypadkowo rozbił obóz na tej samej trasie, którą podróżował Imam Husejn i gdy poproszony został o przyłączenie się do wyprawy, wtedy odmówił, po czym Imam  odjechał bez niego. Decyzji swojej żałował jednak do końca życia. Po śmierci Imama Ubajd udał się do Karbali i wyrecytował tam piękny wiersz wyrażając tym samym swój smutek, żal i wyrzuty sumienia:


O, jakże żałuję ze jemu nie pomogłem,
Zaprawdę każda dusza, która nie zmierza we właściwym kierunku czuje żal,
Zaprawdę, gdyż nie byłem wśród jego obrońców,
Mam w sobie wielki żal, który mnie nigdy nie opuści


Była też trzecia grupa ludzi, która dołączyła do Imama Husejna. Ludzie ci byli z szeregów wroga, który przybył, aby zabić Imama. Najistotniejszym spośród nich był Hurr ibn Jazid. Był on dowódcą jeźdźców którzy wysłani zostali aby powstrzymać Imama przed wjazdem do Kufy. Był on żołnierzem, lojalnym  i godnym zaufania człowiekiem, który wypełniał swoje rozkazy i oczekiwał od swych przywódców, że ci pełnić będą swoje funkcje w poczuciu jedności i honoru. Zatrzymał on Imama Husejna i towarzyszył mu wokół Kufy, nie pozwalając mu przy tym  na wjazd do miasta jak i powrót do Mekki. W tym właśnie czasie Hurr zdołał dowiedzieć się najwięcej o Imamie i moralnych konsekwencjach tego, czego sam był częścią. Zdołał dostrzec dobro Imama, jego honor i wspaniały charakter. Nie chciał uwierzyć, że jego zwierzchnicy chcieliby go schwytać i zabić. Do ostatniej chwili wierzył, że zmienią swoje zamiary. Kiedy zorientował się, że tak się nie stanie, w poranek tej okrutnej bitwy, przybył do Imama Husejna błagając go o przebaczenie i poprosił o zgodę aby móc walczyć u jego boku i zginąć w jego imieniu. Za zgodą Imama walczył więc po jego stronie i zginął w służbie dla niego.


Te trzy wymienione grupy ludzi, które Imam napotkał na swej drodze podczas tragicznej wyprawy do Karbali są istotne poprzez fakt, że ci, którzy przeżyli, przekazali nam wartościowe informacje dotyczące jego wyprawy. Jest to niezbędne do tego, aby o czynach dokonanych przez Imama Husejna dowiadywały się następne pokolenia. Inni z kolei, którzy polegli u boku Imama są jednak ważniejsi, gdyż ich poświęcenie w jego powinno być inspiracją dla każdego z nas.

Część 3


Rola szyitów z Kufy w męczeństwie Imama Husejna.


Rola szyitów z Kufy jest znacząca jako jeden z czynników związanych z rozpoczęciem przez Imama jego tragicznej wyprawy podczas Jałm al Tarłija, ósmego dnia Dhul Hijja, oraz w zakończeniu działalności na rzecz Imama w tymże dniu, kiedy to jego kuzyn Muslim ibn Aqil został pokonany. Na pierwszy rzut oka działalność wszystkich szyitów Kufy wydaje się naganna. To oni prosili Imama o przybycie do Kufy; to oni nie dali wystarczającego wsparcia Muslimowi, kiedy ten spotkał się z porażką, a w późniejszym czasie to również oni zdawali się wieść swoje życie usatysfakcjonowani po śmierci Imama Husejna. W pewnym sensie opisuje się ich jako tych, którzy to właśnie przyczynili się do śmierci Imama. Jednakże ten poważny zarzut nie może być kierowany do prawdziwych szyitów z Kufy, ludzi którzy byli szczerze oddani Ahlul Bejt, Rodzinie Proroka. Wielu mieszkańców Kufy nazywanych było członkami Szi'a, jednak niewielu z nich tak naprawdę można było określić tym mianem. Wielu ludzi w Kufie było niezadowolonych z rządów Umajjadów, jednak ich niezadowolenie spowodowane było ich osobistymi pobudkami, gdyż wydawało się im że ich interesy będą lepiej doglądane przez Kalifa który nie rezydowałby w Damaszku i nie wykorzystywałby dochodu  z ich podatku na rzecz swoją i mieszkańców Syrii. Ich pobudki zatem były jedynie wyrazem chwilowych potrzeb a co za tym  idzie było też oczywistym, że nie przejmowali się oni zbytnio istotą prawdziwych wartości, jakie reprezentowali Imamowie, na których skorzystałaby cała Umma islamska w swym poszukiwaniu oddania się Bogu. Wielu przywódców plemiennych wywodziło się z rodzin, które przeciwne były Prorokowi i Islamowi. Uprzednio, z tego powodu utracili oni swoje pozycje, jednak powrócili oni na stanowiska liderów swoich plemion za sprawą Usmana i dynastii Umajjadów. Tak długo jak istniała szansa na powodzenie misji Imama Husejna, oni pozornie wspierali go mając  nadzieję, że jeśli obejmie on władzę,  pozwoli im utrzymać się na ich dotychczasowych pozycjach. W rzeczywistości wspierali oni Umajjadów i ich zwierzchnika Jazida. Byli oni odpowiednikiem hipokrytów- munafiqun z czasów Proroka. Prawdziwi natomiast szyici, lojalni zwolennicy Imama Alego i Rodziny Proroka, Ahlul Bejt, zebrali się w domu ich przywódcy Sulejmana ibn Surada, gdzie dowiedzieli się że Imam odmówił uznania władzy Jazida i udał się do Mekki. Zadecydowali więc, aby napisać do Imama z prośbą, aby przybył do Kufy. Sulejman zaznaczył jednak, aby zrobili to jeśli przygotowani są na oddanie życia w obronie Imama. Spośród czterech przywódców którzy podpisali list, tylko jeden z nich, Habib ibn Muzahir zdołał dotrzeć do Imama, kiedy ten został zatrzymany na terenie Karbali i zginał walcząc w jego imieniu podczas tej bitwy. Dlaczego tak się stało? Dlaczego nie zginęli oni walcząc w obronie Muslima ibn Aqila? Aby odpowiedzieć na te pytania należy spojrzeć na sytuację, kiedy to Muslim przybywa do Kufy, miasto to żyło już pogłoską o rzekomym przyjeździe Imama Husejna. Władze Jazida wydawały się być niedbałe i nieskuteczne, dlatego też wszystkim wydawało się, że nie będzie trudnością obalenie ich. Nawet przywódcy plemienni napisali do Imama również prosząc go o przybycie.

 
Kiedy Ibn Zijad przybył do Kufy jako nowo mianowany naczelnik, postanowił przekupić wodzów plemiennych aby zyskać ich wsparcie, zmuszał  i przekupował pozostałych ludzi do wzajemnego donoszenia na siebie. Użył też szpiegów i pieniędzy w celu przedostania się do organizacji szyickiej, która poprzez niedokładność ze strony poprzedniego naczelnika nie okazała się zbyt szczelna. Po krótkim czasie dowiedział się on dość wiele o całej tej organizacji. Wtedy też aresztował Haniego, człowieka, u którego zatrzymał się podczas swego pobytu Muslim.
W rezultacie, Muslim zwołał swych zwolenników do walki, jednak było to przedwczesny zryw będący reakcją na niespodziewaną sytuację.


W konflikcie jaki nastąpił potem nie ma wzmianki na temat wcześniej wspomnianych czterech wodzów szyickich, którzy napisali do Imama Husejna. Ich poświęcenie dla całej tej sprawy nie pozwoliłoby na to, aby nie byli obecni podczas bitwy jeśli na prawdę nie byli w stanie. W obliczu pośpiechu w jakim rozegrała się cała sytuacja, wydaje się to być bardzo możliwe. Jednak spośród czterech wodzów, którzy mianowani zostali przez Muslima w tym dniu, jedynie dwóch można było określić mianem tych należących do prawdziwych Szi'a, natomiast dwóch pozostałych  nie jest znanych i zdaje się, że prawie na pewno porzucili oni Muslima gdy sytuacja zaczęła być niebezpieczna. Ci pierwsi jednak byli prawymi, odważnymi członkami grupy szyitów. Nie pozostawiliby oni Muslima, a najwyraźniej odłączeni zostali od niego w chaosie jaki miał tam miejsce. Obaj ci mężczyźni, Muslim ibn Ałsaja i Abu Thumama  należeli do małej grupy szyitów z Kufy, którzy zdołali dołączyć do Imama Husejna i zginęli walcząc w Karbali.


Wraz z pokonaniem Muslima ibn Aqila, Kufa stała się miastem, które opanował stan wojenny, wszędzie obecni byli szpiedzy, każda droga wyjazdowa z miasta została zablokowana i bardzo trudno było komukolwiek przedostać się do Imama. Jednakże obok trzech wcześniej już wymienionych postaci, jeszcze kilku innym się to udało. Jednym z najbardziej znanych spośród nich był Nafi' ibn Hilal, który również zginął walcząc w Karbali u boku Imama. Z pewnością wielu z prawdziwych szyitów z Kufy pragnęło również dołączyć do Imama jednak nie było to dla nich możliwe. Ich późniejsze działania zdają się to potwierdzać, gdyż po męczeńskiej śmierci Imama Husejna spędzili oni następne kilka lat swego życia w żałobie i skupili się na działaniach mających na celu pomszczenie jego śmierci. Kiedy nadeszła na to okazja, w czasie wewnętrznych sporów o władzę wśród Umajjadów, ruszyli oni przeciwko armii Ibn Zijada, która to zmuszona była opuścić Kufę z powodu zmieniającej się sytuacji politycznej. Udali się oni najpierw do grobu Imama i spędzili tam dzień i noc w żałobie i lamentacji dla jego cierpienia i męczeńskiej śmierci. W pewnym sensie był to pierwszy swego rodzaju publiczny madżlis, jednak posiadał on pewną różnicę, gdyż trwał on cały dzień i całą noc i był też swego rodzaju przygotowaniem na śmierć. Zwolennicy ci byli zdeterminowani, aby pomścić śmierć Imama i odpokutować za porażkę bądź tez zginąć. Zginęli niemal co do jednego i poprzez ich śmierć pokazali swe prawdziwe poświęcenie wobec Imama i tym samym odpokutowali za wcześniejszą porażkę. Szyici z Kufy zatem mogli być uważani za przyczynę wyprawy Imama i jego późniejszej śmierci, jednak poprzez swe czyny sprawili, że pamięć o nim zachowała się do dnia dzisiejszego.

Część 4
Osoby ocalałe z rodziny Imama Husejna


Osoby, które ocalały po tragicznej wyprawie do Karbali możemy podzielić na trzy grupy: służący, kilka kobiet krewnych i kobiety które towarzyszyły Imamowi Husejnowi. Spośród służących ocalało jedynie kilku, a najbardziej znaczącym był Uqba ibn Sim'an, osobisty sługa Imama. Przybył on do rodziny Imama poprzez jego małżeństwo z Rabab bint Imru al-Qays. Wyglądało na to, iż poprzez jego podeszły wiek nie był on już zdolny do walki zbrojnej. Kiedy został jeńcem, zapytano go kim jest, na co odparł, że jest sługą nabytym, przez co dał do zrozumienia, że mimo, iż był człowiekiem wyzwolonym, nadal poczuwał się jednak do służby Imamowi. Fakt, iż przeżył on bitwę jest dla nas ważnym czynnikiem w wydarzeniach z czasu wyprawy Imama Husejna. Sprawozdanie Uqby przekazuje nam rożne szczegóły dotyczące samej podroży jak i szczegóły negocjacji, jakie prowadził Imam ze swymi wrogami. Uqba znajdował się w pobliżu Imama przez cały ten czas. W późniejszym czasie zarówno wrogowie Imama jak i zwolennicy Jazida zaczęli rozpowszechniać propagandę mającą na celu umniejszanie znaczenia heroicznych czynów Imama, a zarazem odsunąć od odpowiedzialności za śmierć Imama Jazida a obarczyć nią Ibn Zijada. Utrzymywali oni iz Imam gotowy był uznać władzę Jazida jednak nie chciał uznać zwierzchnictwa Ibn Zijada, na co nalegał ten drugi. W ten sposób pokazać chcieli oni, że to właśnie z winy Zijada, a nie Jazida Imam  poniósł śmierć. Uqba ibn Sim'an jest osobą która zdołała rozwiać to nikczemne pomówienie. Opowiada on:


Towarzyszyłem Imamowi. Wraz z nim opuściłem Medynę w kierunku Mekki, a później również Mekkę w kierunku Iraku. Nie opuściłem go aż do momentu jego śmierci. Nie było nikogo kto by z nim rozmawiał, ani w Mekce, ani w Medynie, ani też w drodze do Iraku ani w oboziektórej to rozmowy nie byłbym świadkiem. Na Boga, nie padła z jego ust żadna obietnica, o której opowiadają ludzie, kiedy rzekomo podał swoją dłoń Jazidowi ibn Muałiji albo też że prosił, aby odesłano go do jakiejkolwiek muzułmańskiej stacji granicznej.

 
Imam powiedział raczej:
''Pozostawcie mnie, abym mógł kontynuować swą podróż po tych rozległych terenach, żebyśmy mogli przekonać się jak potoczą się sprawy ludzi.''

 
Świadectwo Uqby ibn Sim'ana jest bardzo istotnym odparciem zarzutów ze strony przeciwników Imama Husejna.
Spośród męskich krewnych Imama, większość zginęła męczeńską śmiercią podczas bitwy. Jeden bądź dwóch synów Imama Hasana otrzymało od krewnych ich matek gwarancję bezpieczeństwa i pozwolenie na odejście. W sytuacji tej, bracia przyrodni Imama Husejna, Abbas, Uthman, Dżafar i Abd Allah odmówili możliwości protekcji i wyrazili pragnienie walki i śmierci u jego boku. Jednakże najważniejszą z ocalałych osób był młody człowiek, który został Imamem po śmierci jego ojca. Był to Imam Zejn al-Abidin Ali ibn Husejn. Wydaje się, że Bóg postanowił zainterweniować w tej sytuacji, gdyż w ten sam dzień, kiedy rozegrała się bitwa, przyszły Imam zmorzony został poważną chorobą i nie był w stanie opuścić łoża aby wziąć udział w walce. W innym wypadku z pewnością stanąłby do walki i zginąłby. Bóg więc postanowił utrzymać go przy życiu aby w świetle tych kluczowych zdarzeń Imamat zdołał zostać przekazany z ojca na syna. Jego ocalenie sprawiło również, że zyskaliśmy kolejne sprawozdanie z tragicznej wyprawy i dni przed samą bitwą. Po bitwie nadal chory Imam Zejn al-Abidin wyrwany został ze swego łoża i zabrany do Ibn Zijada wraz z kobietami z rodziny Imama Husejna. Został tam prawie że zabity, gdyby nie interwencja jego ciotki, siostry Imama Husejna, Hazrat Zejnab. Młody Imam w czasie niewoli nie tylko pogrążony był w żałobie po stracie ojca, miał tez w swej odpowiedzialności pogrążone w rozpaczy kobiety z rodziny Imama. Zmagał się z groźbami i kpinami ze strony Ibn Zijada i Jazida. Jednak jego przeznaczeniem, na które przygotował go jego znakomity ojciec, Imam męczennik, było przewodnictwo z ramienia Ahlul Bayt, Rodziny Proroka i Szi'a. Nikt nie może zaprzeczyć, że dosięgnął on z wielkim honorem tegoż przeznaczenia pozostawionego mu na zalanych krwią równinach Karbali.


Na zakończenie należy wspomnieć o trzeciej grupie ocalałych, czyli kobiet z rodziny Imama Husejna. W szczególności należy tu wspomnieć o Hazrat Zejnab. Mimo faktu, że była ona najtragiczniejszą postacią wśród tej grupy, wszystkie jednak z nich cierpiały ogromnie. Zanim przejdę dalej, postaram się najpierw odpowiedzieć jeszcze na pewne często zadawane pytanie, a mianowicie, dlaczego Imam Husejn zabrał, a nawet dlaczego w ogóle zezwolił tym kobietom na tragiczną wyprawę razem z nim? Odpowiedź na to pytanie zawiera się w różnicy pomiędzy polityką a idealizmem. W przypadku osoby Imama Husejna, zarówno Szi'a, jaki i wodzowie plemienni i niemal wszyscy mieszkańcy Kufy chcieli aby tam przybył. Wyruszał on więc w duchu pokoju, nie wojny. Oczekiwał, sądząc przynajmniej po ich obietnicach, że nie dojdzie tam do prawdziwej walki. Jego własny wysłannik nadał dla niego wiadomość, że wszystko jest tam już dla niego przygotowane. Imam w głębi serca na pewno miał świadomość, że to akurat nie miało większego znaczenia, ale jego szczodrość ducha nakazywała aby tym, którzy ochotniczo zorganizowali dla niego takie przedsięwzięcie odpowiedzieć współmiernie do tegoż przedsięwzięcia. Nie mógł osądzać ich jako grzeszników dopóki nie popełnili oni grzechu. Więc kiedy Imam wyruszał wraz ze swoją rodziną, dał do zrozumienia mieszkańcom Kufy i światu, iż chce dać im okazję, aby zrealizowali oni swoje obietnice. Co więcej, kobiety z Domu Proroka, były osobami szczególnymi, szanowanymi ponad wszystkimi innymi kobietami. Symbolizowały one cierpienia kobiet na przestrzeni wieków, kiedy to znosić one musiały stratę swych wzorowych i honorowych mężczyzn z rąk politycznych i militarnych oportunistów. Kobiety te musiały również doświadczyć lęku nadchodzącej straty, kiedy zbliżał się czas bitwy.


Imam Husejn wyrecytował:
Czasie, wstydź się jako przyjaciel!
Na świt poranka i zachód słońca
Iluż towarzyszy lub poszukiwaczy zostanie jedynie ciałami
Czas nie będzie zadowolony z mego zastępcy
Sprawa spocznie w rękach Wszechmogącego
I każde żyjące stworzenie będzie musiało udać się
wzdłuż ścieżki.


Hazrat Zejnab, jego siostra, nie mogła już dłużej wytrzymać. Zerwała się i rozdzierając swe szaty rzekła: ''Stracę brata! Niech ta strata pozbawi mnie dziś życia. Moja matka Fatima nie żyje, mój ojciec Ali i brat Hasan. O, tyś jest następcą i stróżem tych, którzy pozostali....Niech Bóg przyjmie moje życie za twoje!'' Imam próbował uspokoić siostrę, jednak nie było to możliwe, gdyż jej żal nasilił się do tego stopnia, że upadła ona na ziemię mdlejąc. Imam delikatnie obmył jej twarz wodą i rzekł do niej: ''Siostro, lękaj się Boga i sięgaj po ukojenie w Nim.''


Dnia następnego kobiety te zmuszone były patrzeć jak mężczyźni z ich rodzin padali jeden po drugim, aż do momentu, kiedy sam Imam Husejn został zabity. Jeśli ich okrutne cierpienie nie wydawało się wystarczające, ich namioty zostały splądrowane, rzeczy należące do nich skradzione, a nawet ich ubrania zdarte z nich. Później w poniżającej kolumnie zabrane zostały jako jeńcy wraz z nowym Imamem Zain al-Abidinem do Ibn Zijada. Kiedy stanęli przed nim, Zijad chciał od razu zabić nowego Imama. Hazrat Zejnab kurczowo złapała za ramie młodego Imama i powiedziała, że jeśli Zijad che go zabić, to powinien zabić również i ją. Zdając sobie sprawę z powagi jej słów, Zijad kierowany wstydem postanowił oszczędzić życie Imamowi.


Ich nieszczęścia jeszcze się jednak nie skończyły. Ich procesja pełna łez zabrana została później na dwór Jazida, a następnie do Medyny. Tam właśnie Hazrat Zejnab chciała utrzymać pamięć po Imamie męczenniku. Tak silny był tam jej wpływ i moc jej żalu, że władze Umajjadow poczuły się niewygodnie, gdyż wiedziały, że pamięć po Imamie zachowana we łzach tych, którzy go kochali była zagrożeniem dla ich własnej niemoralnej egzystencji. Według niektórych źródeł zesłali oni Hazrat Zejnab na wygnanie do Egiptu, gdzie wciąż przepełniona żałobą zmarła ona rok później. Te spośród osób ocalałych, jak sługa, czy młody Imam, czy tez siostra Imama Husejna, sprawiły, że historia o Imamie męczenniku poprzez wieki pozostaje żywa do dziś.

Część 5
Nauka płynąca z męczeństwa Imama Husejna.


Studenci tak zwanej metody historycznej twierdzą, że jeśli chodzi o wydarzenia zaraz po bitwie, nic w zasadzie nie uległo zmianie. Mówią również, że pomimo, że była to prawdziwa tragedia,  jej wpływ na sprawy polityczne tamtych czasów był nieistotny. Takie więc jest ich podsumowanie, lecz jeśli zapytani o to dlaczego w islamskich księgach historycznych napisanych przez uczonych wieki temu, poświęcało się więcej miejsca, więcej stron, więcej słów dla tego właśnie wydarzenia niż jakiegokolwiek innego w historii Islamu, wtedy wzruszają oni ramionami i odburkują coś pod nosem na temat szyickiego wpływu na opisywanie historii. Jednak wielu ze wspomnianych uczonych nie należało do Szi'a. Znakomity historyk islamski Tabari poświęcił temu wydarzeniu blisko dwieście stron. Żadnemu innemu wydarzeniu nie poświęcił  aż tyle uwagi. Tabari z pewnością nie należał do Szi'a.


Cały sęk tkwi w tym, że ci zajęci drobnostkami uczeni ze swym tendencyjnym krytycyzmem interesują się jedynie niewielkimi szczegółami z zakresu historii politycznej. Nie zgłębiają oni jednak niewymiernej natury Imama Husejna. Dla nich studiowanie historii ogranicza się wyłącznie do natychmiastowych przyczyn i skutków wydarzeń politycznych. Jednak prawdziwa historia traktuje o czymś o wiele ważniejszym niż to.

 
Prawdziwa historia obejmuje związek człowieka z Bogiem i sposób w jaki ten związek wpływa na wzajemne związki między ludźmi. Prawdziwa historia ma na celu przedstawienie niewymiernego znaczenia wydarzeń, a nie ich bezpośrednich skutków politycznych. Tragedia w Karbali jest właśnie jednym z takich wydarzeń o niewymiernym znaczeniu. Nauki z niej płynące dotyczą nie tylko owej grupy mężczyzn i ich związku ze światem, lecz całej ludzkości. Jest ona prawdziwym moralnym przykładem. Uczy ona poświęcenia i sprzeciwiania się niesprawiedliwości, uczy jedności we wspólnym celu, miłości rodzinnej, łagodności i odwagi. Właściwie w zapisie tej tragicznej wyprawy Imama Husejna znajdujemy naukę o wszystkich cnotach moralnych.

 
Możliwe jest, że to co uderza nas najbardziej to nasza własna mierność w porównaniu z niewiarygodnym poświęceniem jakiego dokonał Imam w imieniu całej ludzkości. Samowolnie uczynił on siebie ofiarą, aby wypełnić wolę Boga.

 
W tym dniu blisko tysiąc czterysta lat temu Imam przygotowywał się na śmierć. Namaścił ciało miksturą wody i piżma, co było namaszczeniem zwłok zanim jeszcze stały się one zwłokami, jego przygotowanie na natychmiastowe wejście do Nieba. Jest wiele symboli jego śmierci, a cierpienie okrutne. Patrzył jak jego towarzysze jeden za drugim szli na śmierć, podobnie jak członkowie jego rodziny, którzy również ginęli jeden po drugim. Nawet jego nie tak dawno narodzony syn zabity został, kiedy Imam tulił go na pożegnanie.

 
Jednak Imam Husejn nie był jedynie ofiarą. Był również przykładem odwagi i wielkiego ducha. Walczył zacięcie przeciwko tak wielu przeciwnikom. Tak wielka była jego moc i siła i taka jego aura, a nie był on osoba młodą, że jedynym sposobem na pokonanie go była cała grupa mężczyzn atakująca go w tym samym czasie. Było to kompletnym upokorzeniem samej śmierci. Ilustracją ich mściwości i podstępu jest fakt, że rozerwali oni szaty Imama i pozwolili koniom deptać po jego ciele.

 
Nauka z tego płynąca jest jasna dla nas wszystkich. Pokazuje ona skalę ludzkiego okrucieństwa. Imam Husejn uosabia tu cierpienie całej ludzkości. W tejże śmierci, w tych ciosach, w odciskach kopyt na jego ciele, Imam jest symbolem wszystkich niesprawiedliwych śmierci, całego cierpienia ludzkiego. W tym wszystkim, jego śmierć uczy innych cierpiących jak być cierpliwym, jak pozostać przy silnej wierze w Boga. Naucza również tych, którym powodzi się w życiu. Pokazuje, że świat jest jedynie miejscem przejściowym, że sukces na tym świecie nie jest ostateczny i że człowiek zawsze powinien być świadomy cierpienia jakiego doświadczył Imam Husejn. Dzięki tej świadomości nauczą się oni traktować sukcesy doczesne z pokorą.

 
W rzeczywistym znaczeniu historii, męczeństwo Imama Husejna jest prawdziwym tryumfem, niezwykłym zwycięstwem. Kto dziś pamiętałby imię Jazida, gdyby nie fakt, że to właśnie on przyczynił się do śmierci Imama? W innym wypadku byłby on jedynie kolejnym z despotów i tyranów, którzy nadużywali swej władzy, kolejnym przypisem w historii ludzkości. Jednak ponieważ jego podłość odpowiedzialna była za śmierć szlachetnego i czystego Imama, wzorca dobroci i odwagi, Jazid stał się tym samym wzorcem zła i niesprawiedliwości.

 
Tryumfem Imama Husejna jest fakt, iż zainspirowani jego osobą ludzie opłakiwali go przez wieki. Szlachetność i światłość człowieczeństwa Imama sprawiła, iż coraz to nowe pokolenia szyitów cierpiały wiele, aby podtrzymywać pamięć o nim.

Pierwsze początki madżlisów, zgromadzeń organizowanych ku pamięci męczeństwa Imama Husejna, zauważyć można było podczas pierwszych spotkań ocalałych członków rodziny zamordowanego Imama. Wkrótce, te zgromadzenia żałobne wyszły poza krąg rodzinny i zrzeszać zaczęły innych ludzi. Niedługo później odbył się madżlis więźniów z Kufy zwanych tałłabin, kiedy to zgromadzili się oni przy jego grobie aby lamentować i przygotować się do śmierci w bitwie jaka miała niedługo nadejść, aby w choćby małym stopniu uczynić się godnymi poświęcenia jakiego dokonał Imam Husejn dla całej ludzkości. Wszelkie władze despotyczne obawiały się takich zgromadzeń i poprzez wieki starały się one nie dopuszczać do nich. Doszło nawet do tego, iż pewnego razu teren grobowca Imama Husejna został zaorany. Władze te obawiały się żałoby i lamentów dla Imama Husejna, gdyż w lamentach tych ludzie pamiętali o dobroci, sprawiedliwości, łagodności i odwadze umęczonego Imama. O takich wartościach władze te nie chciały, aby pamiętali ludzie, gdyż jedynymi ich wartościami były przekupstwo, korupcja, nepotyzm i użycie siły. Widzialy one zagrożenie dla ich świata, ich wartości. Tak wielka była moc, tak wielki wpływ i chwała tej pamięci, iż władze te nie były w stanie wymazać jej z serc ludzi, z serc Szi'a wszystkich Imamów, Szi'a Imama Husejna.

Tryumf męczeństwa Imama jest tak wielki, że co roku podczas Aszury na całym świecie odbywają się zgromadzenia wiernych upamiętniające jego osobę.

Nadchodzące daty

nahdzalbalagha

ShiaPoland

Al Mahdi Europe